"Z deszczu pod Rynnę"
Młody Hans z niebieskim okiem
Wciąż paradnym chodził krokiem
Nosił order SSmana
I Adolfa miał za Pana
Żył on jednak z tajemnicą
Którą ludzie się nie szczycą
Abrahama syn go spłodził
Bez napleta się urodził
Żył on ciągle w konspiracji
Wciąż odcięty od swej nacji
Po niemiecku zdania składa
Lecz hebrajskim płynnie włada
Volksdeutsch, sąsiad z krzywą japą
Podkablował go Gestapo
Dwie godziny nie minęły
Jak go suki powinęły
Wór na głowę, w kajdan spięty
Wpierdol dostał niepojęty
Przesłuchanie z nim odbyli
Oraz gwiazdkę mu przyszyli
Wzięli go do Bahnhof'wozu
I zawieźli do obozu
Pierwsza klasa to nie była
Smród, malaria, gówno, kiła
W kurwę źle jest w tym pociągu
Nie ma tam ni kszty przeciągu
Żyd nad żydem i pod leży
Każdy złote zęby szczerzy
Hans z pejsami nie przystaje
Po germańsku wciąż nadaje
"Got mit uns" jak mantrę klepie
Zaraz z kravki ktoś go strzepie
Mosiek bokser, ludożerca
Stary lichwiarz, wielki zdzierca
Ten syjoński golem-potwór
Z oczodołu zrobi otwór...
Palce w oczy na zaprawę!
Kopnął Hansa w jajo prawe
ślepy kastrat jest łachmanem
Nie jest już aryjskim panem
W Oświęcimiu pociąg staje
Już z głośników Höß nadaje
żydy tłocznie się kołyszą
"Jude raus" od dojczków słyszą
Już selekcja się zaczyna
Tu się zgina dziób pingwina
Jedni z razu już do gazu
Drudzy do ciosania głazu
Hans obity, nieumyty
Już mu ser wystaje z pyty
Chce pod prysznic, prosi ładnie
Dostał szpadel, klnie szkaradnie
Nie wie jednak wojak młody
W łaźni Cyklon, nie ma wody...
Hans i Niechrzty raźną grupą
Do fryzjera poszli kupą
Fryc na łyso ścina z razu
Będziesz piękny jak z obrazu
Hans nasz wcale nie był skory
Ścinać swoje blond kędziory
Jedna brzytwa, trudna rada
Już zrobili z niego dziada
I od Rzeszy dostał dziarę
Suchy chleb, łach na miarę
Szpadel w łapę wziął sromotny
Czuł się wtedy w chuj samotny
Kopie doły, nosi głazy
I dostaje tęgie razy
Płacze, szlocha, lamentuje
Krzyż Żelazny pokazuje
"Ich bin Panzerhauptman" krzyczy
W pysk dostaje, głośno ryczy
Żuje suchy kawał chleba
Pięści wznosi wciąż do nieba
Blizny, krwiaki i siniaki
Zastępują mu odznaki
Ciężko żyje się w obozie
Raz na wozie, raz podwozie
Krzyk rozpaczy o poranku
Każdy parch ma to jak w banku
***
Blok 14, Sztuba piąta
Prycza u lewego kąta
Nowe Hansa to mieszkanie
Ciężkie będzie na nim spanie
Noce spędza tam z Rabinem
Rozmodlonym skurwysynem
Co z Mossadu ma rozkazy
Czytał Talmud miliard razy
Wszy ich budzą tuz po świcie
Swego Kapa słyszą wycie
Na dzień dobry mycie główki
Po apelu do stołówki
Kawa, chleb, marna kiełbasa
Nie popuszcza sie tu pasa
Hans chciał ukraść ćwierć twarogu
Dostał lagą, usiadł w rogu
Po spożyciu cienkiej strawy
Szli dwójkami do zaprawy
Już umarli jeszcze żywi
Piosnki nucą nieszczęśliwi
Pompka, przysiad, gimnastyka
Swoją fajkę Kapo pyka
Krwawy kaszel, w płucu kłucie
Chujnia z grzybnia w lewym bucie
Hans choć chciał być nieugięty
Czuje, że go bolą pięty
Drzazg ma w syrze co niemiara
Chodak stopy rozpierdala
Maszeruje się do dupy
"Kurwy" ciska każdy z grupy
Po stu metrach kilof w łapę
Stój na baczność! Zamknij japę!
Próżną gadkę w piosnkę zamień
REF: "Kamień na kamieniu, na kamieniu kamień
A na tym kamieniu, jeszcze jeden kamień"
Weź ty mnie tę skałę i mi w pył ją zamień
Potem szlaufem dezynfekcja
Niemożliwa tam erekcja
Woda zimna jak ze studni
Stabsfeldwebla śmiech wciąż dudni
W stare łachy ich przebrali
i do Mengelego sali
Wszyscy razem poszli kupą
Każden jeden trzęsąc dupą
Młody Icek po Barmictwie
Już siedzący w przemytnictwie
On to zaś otwierał liste
Wyszedł? Nie. To oczywiste.
Hans był blady z przerażenia
Bliski bardzo był zemdlenia
Wywołany, wystraszony
Już ma kaftan założony
Wchodzi, patrzy, doktor siedzi
I pod nosem coś tam bredzi:
dr.J.Mengele: "Cztery, siedem, trzy, dwa, osiem
Jesteś doświadczalnym Łosiem
Chodź tu do mnie gówno małe
Wbije Ci ja igłę w pałę"
Hans: "Nein, Herr Doctor, bardzo proszę
Już się zaraz z stąd wynoszę!"
dr.J.Mengele: "Nie ma mowy Beznaplety
Nie ma wyjścia stąd niestety"
Po tej krótkiej pogawędce
Mengele wziął nóż na prędce
Z dupy Średniowiecza jesień
Zrobił mu choć wciąż był wrzesień
Krew po udach mu się toczy
A mocz pasiak gęsto moczy
dr.J.Mengele: "Teraz w dupę twą rozwartą
Sypnę Ci ja bułką tartą
Wbije jajko i zaszyje
Potem Jeleń Cię pokryje
Dajcie mi to cudne zwierze,
Niech się za to chuchro bierze!"
Hans był jakby z krzyża zdjęty
A doktorek uśmiechnięty:
dr.J.Mengele: "Pruskie to eksperymenty
Zbadam ja twe ekskrementy"
Po czym srake mierzy, waży
Wącha, w pełnym ogniu smaży
dr.J.Mengele: "Gówno twoje dość obszerne
Pół-aryjskie, poł-koszerne
Pięknie sracie!Ja Ci bracie
Rozsmaruje to na klacie!"
Bierze wałek i rozciera
Torturuje oficera
Hans pokryty gównem cały
Wybałusza nań swe gały
Głośno Boga swego błaga
By na obóz spadła plaga
Więc przemówił Bóg do niego:
JHWH: "ABY CHCESZ NA PEWNO TEGO?"
Hans: "Bardzo pragnę tego Boże
ześlij tu Czerwone Morze"
Pstryknął Jahwe w swoje palce
JHWH: "JA POMOGĘ ŻYDOM W WALCE
WSZAK TO NARÓD MÓJ WYBRANY
NAJMILSIEJSZY, UKOCHANY!"
Budzi Wojak się z amoku
Widzi wiertło przy swym oku
Hans: "Zaraz drugie oko strącę
Boże! Za co tyle płace?!"
Nagle stuk! Straszny huk!
Pizd i Jeb! Cegłą w łeb!
Warkot, łoskot i trzeszczenie
Lufa wchodzi w pomieszczenie
Ruski T-34
Wyskakują oficery
Wnet podchodzi Ivan rudy
Ten koneser czystej wódy
"Job twoju mat" klnie pod nosem
I przemawia tak z patosem:
Ivan: "Rozpierdolić mnie to gawno
Nie ruchałem już dość dawno..."
Typy z pod czerwonej gwiazdy
Już parkują swe pojazdy
Z czołgów wyskakuje horda
Każda jedna gorsza morda
Syny te carskiego tronu
Co pod wpływem samogonu
Gwałcą, palą i mordują
Bagnetami niemców kują
Tylko Mengele jedyny
Spierdolił do Argentyny
Resztę zaś bezwzględnie niszczy
Cała banda tawariszczy
Sto hektarów ogniem zieje
Hans zaś nie wie co się dzieje
I uśmiecha się do Nieba
Tego właśnie było trzeba
Niesie całą sznapsa skrzynkę
Śpiewa z Ruskimi Kalinkę
Pije wódkę i tańcuje
Lecz go sierżant obserwuje
Patrzy nań jak dokazuje
Jednak w oko coś go kuje
Arschloch nasz z radości stęka
Wnet go łapie cudza ręka
Bo to sierżant za nim staje
i pytanie mu zadaje:
sierż.Sowiecki: "Ooo! Tawariszcz blondyn cały
A to co?! Niebieskie gały?!
Coś twa morda nie styrana
Czyżby Aryjskiego Pana?
Tyś jest Niemiec co się widzi
A udajesz żeś parch żydzi"
A tu łup! Wypadł z kieszeni
Krzyż Żelazny co się mieni
sierżantowi, to wystarcza
Hansa winą on obarcza
I już prawi mu kazanie
Jak na sybir się dostanie
Pochwyciły go kacapy
W śmiercionośne swoje łapy
Zuch się jednak nie poddaje
Wniebogłosy wciąż nadaje:
Hans: Jestem Żydem! Mendla synek,
Co ma kantor i wyszynek!"
Krzyków jego nikt nie słucha
Bo Jelenia Ivan rucha
Wpierdolili go na wóz
Poczuł ten sybirski mróz
Usiadł przy nim Borys wielki
Co zaśpiewał do butelki:
Borys: "Przyznam bracie ja Ci równo
Sybir większe niż to gówno
Tutaj więźniem byłeś marnym
Tam będziesz szczurem polarnym"
Jęknął Hans, oczy w wytrzeszczu
Hans: "Wpadłżem ja pod rynnę z deszczu"














Comments
--
... visit me here... [link]
--
Were you about to call me an asshole?
W sumie ciężko więcej rzec.
--
Break your heart,shake your blood !
Previous PageNext Page